Jeżeli postanowienie noworoczne to zuchwałe!
Postanowieniom noworocznym mówię stanowcze nie. Dokładnie tak samo jak wyzwaniom czytelniczym (chyba, że chodzi o czytanie Pisma Świętego w rok ). Czasem jednak warto zrobić wyjątek, jest taka jedna rywalizacja, w której dobrze wziąć udział. Jakkolwiek słowo "rywalizacja" może brzmieć dziwnie w połączeniu ze słowem "świętość" to wydaje mi się całkiem trafne. Świętość raczej kojarzona jest z własnym zbawieniem (a właściwie to z Bogiem samym!), ale trudno nie zauważyć, że świętość bez innych ludzi to żadna świętość. Dlatego takie zdrowe zawody, w których nagrodą jest oglądanie Boga i wieczne szczęście to całkiem niezły plan na życie. Zwłaszcza, że chrześcijaństwo akceptuje wyłącznie postawę fair play. Także, jeżeli koniecznie chcecie sobie coś postanawiać to polecam dążenie do świętości , codziennie, małymi krokami, w swojej zwyczajności. Polecam zmienić nastawienie do powszedniości. Tylko tyle - więcej uśmiechu, więcej luzu, więcej czasu dla tego istotne i mniej ...