Posty

Wyświetlam posty z etykietą Ferdydurke

Co nas fascynuje w Gombrowiczu? Albo: co niefascynuje a powinno?

Obraz
Lektury szkolne budzą wstręt przez sam fakt, że są lekturami. Lektury są obowiązkowe, wiadomo. A gdyby tak spojrzeć na nie z przymrużeniem oka, nie stresować się, nie przejmować, że nie zdążę, nie zrozumiem, nie zapamiętam? Wiele razy słyszałam, że Gombrowicz głupoty pisał, nudziło mu się w domu to stworzył takie dziwolągi literackie, które do nikogo nie trafiają. Może nie jestem piszczącą fanką jego twórczości, ale jest w niej coś interesującego. Fascynującego, niby bezsensowna gadanina a ile treści... Jeżeli czegoś nie można zmienić to należy się do tego albo przyzwyczaić, albo udawać, że tego nie ma, jednak Witold Gombrowicz uparcie twierdził, że istnieje trzeci wariant. Otóż rzecz stałą, której nijak nie można usunąć trzeba wyśmiać. Na dodatek tak, żeby nikt nie przeszedł obok tego obojętnie. A wtedy może stanie się cud – powstanie nowa forma. Lepsza? Tego nie sposób przewidzieć, ale można spróbować odtworzyć proces wyśmiewania, aż do odzewu jaki zdeformowany obraz rzeczywisto...