Posty

Wyświetlam posty z etykietą Reitschuster Boris

Ruski ekstrem - Boris Reitschuster i wspomnienia z podróży

Obraz
Przed wjazdem usłyszeliśmy: "Przestańcie chcieć zrozumieć to, co się wokół was będzie działo". Sens tych słów pojęłam dopiero kiedy do autokaru wsiedli strażnicy graniczni z nienaturalnie smutno - groźnym wyrazem twarzy, który jednocześnie miał wyrażać obojętność, litość i wyższość. "Tylko nie próbujcie się uśmiechać." - to prawda, życzliwość i dowody sympatii mogą tylko wzbudzić podejrzenia. Potem nie było lepiej. Rozkręcone do oporu kaloryfery na przełomie kwietnia i maja wyciskały z nas siódme poty. Temperaturę regulowaliśmy otwierając okno. Przepraszam, wyjmując okno z otworu, do którego było ono przymocowane za pomocą wbitych w ścianę gwoździ. Następnie wyłączyli prąd i w połowie budynku nie było światła, trzeba było kapać się po ciemku. Wodę można było ugotować jedynie stawiając przywieziony z Polski czajnik na kilku kocach położonych na nocnej szafce, ponieważ kontakty umieszczone były tuż pod sufitem. Gdziekolwiek się poruszaliśmy jechała za nami milicja,...