Posty

Bóg jednak nie zapomniał. A my?

Obraz
Jeżeli każda okazja jest dobra to Święto Niepodległości jest wyjątkowo dobrą okazją. Żeby sięgnąć po książkę. U mnie w Poznaniu już tydzień przed 11 listopada trudno nie natknąć się na stoisko z rogalami świętomarcińskimi, tymi z certyfikatem i tymi bez certyfikatu. Ludzie wychodzą na barwną paradę, jedzą te rogale, patrzą, cieszą się, kupują watę cukrową albo siedzą w domu i oglądają transmisję z placu Piłsudskiego, czasem nawet wywieszają flagę. Jeszcze jakoś nas to święto obchodzi. Tradycja to świetna sprawa, dlaczego więc nie stworzyć sobie własnej tradycji? Czytelniczej, w dodatku. Żeby tak chociaż raz w roku, z jakieś dowolnej patriotycznej okazji przeczytać książkę o Polsce. Zrezygnować z bezgranicznego zaufania panu z telewizji, który może opowiada mądrze, ale jednak co roku powtarza to samo. Historia Polski to mimo wszystko coś więcej niż 2-godzinna transmisja ze zmiany warty honorowej... Moje propozycje to książki przeczytane przeze mnie dawno. Niezmienne uważam, że warto j...

Zajrzeć za spiżową bramę

Obraz
To jest książka z serii takich, bez których naprawdę można żyć. Ale jeśli się ją jednak przeczyta to zyskuje się poczucie dobrze przeżytego czasu. Daleka jestem od ekscytacji, aczkolwiek cieszę się, że miałam przyjemność spotkać się z tego rodzaju literaturą. Włochy, lata 50., polski dyplomata z ramienia PRL-u, który przy okazji jest także pisarzem i dziennikarzem. Człowiek się interesuje. Intryguje go Kościół, ludzie Kościoła, ich wzajemne relacje, ich przywary i zalety. Chyba jednak trochę też fascynuje różnorodność, istnienie obok siebie geniuszu i przeciętności, nijakości i wyjątkowości. To, że Kościół potrafi być do bólu przyziemny i aż nienaturalnie odrealniony. Być może jest mu żal niektórych, a niektórymi być może gardzi. W każdym razie opisuje swoje wojaże i spotkania w dość ciekawy sposób. Momentami książkę czyta się jak dobrą powieść akcji, czasem nieco się ślimaczy. Dużym plusem jest wrażliwość autora w kwestii otoczenia, niekoniecznie jest ona klasycznym opisywaniem drze...

Franciszek, światło, wiara i śmierć

Obraz
Lumen fidei (łac. Światło wiary) jest pierwszą encykliką papieża Franciszka, zaprezentowaną 5 lipca 2013 roku w Watykanie. Jest to dokument pisany na cztery ręce , ponieważ prace nad nią rozpoczął jego poprzednik Benedykt XVI Encyklika Lumen Fidei to zaledwie 27 stron znormalizowanego maszynopisu, 15 tysięcy słów, około 100 tysięcy znaków ze spacjami. Niewiele. Można ją przeczytać za pośrednictwem Internetu, np. tutaj albo pobrać ją sobie za darmo stąd . Właściwie to chodziło mi o temat śmierci. A że ten tekst jest najświeższy to wybrałam ten. Bardzo mądre rzeczy można w nim znaleźć. Napisał go i Franciszek, i Benedykt XVI, nawet bardziej Benedykt. To widać, ale czuć też specyficzny styl aktualnego papieża. Bardzo ciekawa sprawa. Zwłaszcza, że wokół Franciszka zapanował szał medialny. Chyba dobrze było by wiedzieć co ten człowiek naprawdę myśli i głosi. W kwestii śmierci, głosi tak: Chrześcijanie, świadomi, jak wielki horyzont otwiera przed nimi wiara, nazywali Chrystusa prawd...

Uroczystość świętych pisarzy

Obraz
Z natury jestem ugodowa. Inny by się kłócił, ja tylko powiem. W moim kalendarzu dziś wypada uroczystość Wszystkich Świętych. Okazja raczej radosna. Jutro (2.11) dzień w swoim założeniu też zdecydowanie niesmutny - wspomnienie wszystkich wiernym zmarłych (niech mi ktoś powie, że okazja do tego, żeby komuś ułatwić osiągniecie wiecznego szczęścia jest przygnębiająca). Nie wiem czym jest święto zmarłych, nie chcę wiedzieć. Nie czuję potrzeby obchodzenia dnia zmarłych, moje przekonania religijne dalekie są od kultu przodków. Jedyny dzień, pod którym się podpisuję to powszechny dzień imienin. Jak wszyscy święci, to wszyscy. Masz świętego patrona? To świętuj! Tyle w kwestii terminologii. Dążę jednak do książek. Każda okazja jest dobra, żeby coś przeczytać. Taka uroczystość Wszystkich Świętych też. Podobno każdy powinien mieć ulubionego świętego (to jest trochę nieszczęśliwe zestawienie słów, ale chodzi o szczególna więź, jakieś podobieństwo itp.). Ja chyba jeszcze nie mam, aczkolwiek osta...

Na wokandzie sprawa inkwizytora heretyckiej nieprawości

Obraz
Wszystko rozbija się o to, żeby nie upierać się przy swojej niewinności. Stwierdzenie "jestem niewinny" może nas wiele kosztować. Lepiej już nic nie mówić niż próbować udowodnić, że nie zrobiło się nic co zasługuje na karę. Co na początek? Z pewnością nie jest to arcydzieło, choć fabuła wydaje się być interesująca, postaci budzą jakieś tam emocje, nie nudziło mi się. Ale zainteresowanie treścią można zrzucić na karb moich ukierunkowań tematycznych. Nie da się ukryć, że coś tam o Kościele w książce o inkwizycji się znajduje. Jakbym się nie zabierała do opisywania tej pozycji to zawsze w ostateczności mam poczucie, że chodziło o to, że inkwizycja nie była zła. Można się spierać, zapierać, kłócić, udowadniać, ale pewności się nie uzyska. Autorka prezentuje człowieka, który jest dobry, pracowity, oddany, szlachetny i z całym sobą pragnie zachować czystość katolickiej wiary. Brzydzi się torturami, ma na względzie wszystkie czynniki, które prowadzą człowieka do błędu, ubolewa na...

Książka na odwagę

Obraz
Nie wiem czy wielu ludzi marzy o tym, żeby ktoś wziął ich za szmaty i z siłą pchnął na posadzkę. Tak samo zakryte jest dla mnie to, czy odwaga jest komuś jeszcze potrzebna. Przebojowość, pewność siebie, może nawet odrobina brawury i zuchwałości, to się ceni. Ale odwaga? A odwaga modlitwy? Co ja mam z tą posadzką? Ano, był taki człowiek Antoni Bloom , który mówiąc wprost, nie bawił się w owijanie w bawełnę, tylko stawiał sprawy jasno. Ściągnął mnie na ziemię, szybko i dość brutalnie. Było to jednak zrobione w takim stylu, że było warto łupnąć głową o krawężnik. Niecodziennie słyszy się, że straszną rzeczą jest wpaść w ręce Boga żywego . Czytałam, czytałam i poczucie, że racja jest po stronie autora, wzrastało. Trafiając na myśl, że patrząc oczyma Boga na czyny zasługujące na potępienie, gotowi jesteśmy oddać życie za tych, którzy je popełniają , trudno jakoś się do tego nie ustosunkować. Nie powiem, trudno się zgodzić. Bardzo trudno. I dalej: Nieoczekiwanie odnajdujemy się w obszarze...

Spokojnie, to tylko różnica kulturowa

Obraz
Czytam, kiedy nie rozumiem. Kiedy nie mogę pojąć, sięgam po książkę w nadziei, że znajdę odpowiedź. To, czy taki system działa jest dyskusyjne, ale zdecydowanie wolę szukać, nawet po omacku, niż nie robić nic. Nie rozumiem wielu rzeczy, chociażby tego jak bardzo ludzie są zdziwieni tym, że inni ludzie się od nich różnią. Taki Wietnam, nawet dobrze nie wiem gdzie to jest, ale skłamałabym gdybym napisała, że nigdy o tym państwie nie słyszałam. I nie pojmuję, jak to się dzieje, że to co słyszałam sytuuje Wietnamczyków w kategorii podludzi, albo przynajmniej nie do końca wartościowych ludzi... Nie znam się, więc się jednak nie wypowiem, ale za to chętnie poczytam. Chociażby taka książka - Spokojny Amerykanin . Całkiem ciekawa, wciągająca, chyba prawdziwa w swoim przekazie. Właściwie to chyba nie o Wietnam w niej chodzi, może nawet bardziej o tytułowego Amerykanina, ale co można kraj zobaczyć to nasze. Jest dziwnie, dziwna atmosfera, dziwni ludzie, tubylcy chyba trochę nieufni, trochę ...